Currumbin Wildlife Sanctuary

To mały wycinek tego, co można zobaczyć w Queensland. W ostatnich latach dramatycznie zmniejszyła się populacja koali, w zasadzie funkcjonalnie wyginęły. Przyczyna jest wiadoma – ekspansywna działalność człowieka, który m.in. niszczy ich naturalne siedliska.

Jest jednak spora grupa ludzi, którzy zabiegają o to, żeby chronić pierwotny ekosystem tego kontynentu. W kraju jest cała masa „enklaw” dla tych i innych zwierząt. Odwiedziliśmy jedną z nich. Na obszarze Gold Coast jest położony Currumbin Wildlife Sanctuary.

Wejście, do nazwijmy to parku, przypomina trochę Disneyland. Mijamy sklepik z pamiątkami, oczywiście z pluszowymi kangurami i koalami. Są ich setki, nawet w dziesięciopakach, co uważam za bardzo ekonomiczne rozwiązanie. Zawsze można obdarować hurtem wszystkie ciocie i wujków 😉

Na hektarach malowniczo położonego terenu spotykamy koale. Znudzone przeżuwają liście eukaliptusa. Trochę komicznie to wygląda. Prawda jest taka, że roślina zawiera toksyny. Stąd też przez misie jest dość długo trawiona. Docieramy do terenu z kangurami i wallabami. Można je karmić, po wcześniejszym kupnie specjalnego pokarmu.

Idąc dalej trzeba patrzeć pod nogi, bo można „potrącić” legwany. Są wszędzie. W Brisbane można je spotkać nawet na miejskich trawnikach lub w okolicy zbiorników wodnych, gdzie maja mnóstwo pożywienia .

Lorysy tęczowe w porze karmienia 😉

Podsumowując, nie wiem jak traktować takie miejsca. Z jednej strony dobrze, że ktoś dba o florę i faunę z drugiej jednak widok siatek i grodzeń trochę kojarzy się z niewolą i komercją.

Niech zatem te zdjęcia wzbudzą refleksję nad skutkami naszej działalności…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.