Auckland i okolice – Nowa Zelandia

Auckland w Nowej Zelandii to miasto studentów. Są wszędzie. Budynek w którym mieszkaliśmy przypominał jeden wielki akademik. Słyszało się w nim język francuski, chiński, niemiecki.

Nowa Zelandia może się pochwalić pięknym położeniem, bajecznymi plażami, niesamowicie ukształtowanymi przez wulkany terenami. Endemiczna flora i fauna sprawiają, że mój wzrok doznawał dotąd niespotykanych bodźców. Polecam skorzystać z wypożyczalni aut i ruszyć w drogę w kierunku południowo-wschodniej części wyspy. Zrobiliśmy ponad 800 km w 2 dni. Byliśmy m.in. w Rotorua, Hahei czy The Coromandel City.

Jeśli ktoś lubi trylogię Tolkiena, to warto zobaczyć Hobbiton w Matamata. W bajecznej dolinie twórcy filmu stworzyli wioskę Shire. Niestety jest ona oblegana przez tłumy turystów, więc cieżko znaleźć wolny kadr, by uwiecznić jej klimat. Mnie się udało 🙂

Na temat jedzenia można by długo opowiadać. Jestem zwolennikiem prostych potraw. Widząc największe na świecie mule warto skusić się na jedną z nich, czyli lekko podduszone na maśle z czosnkiem i odrobiną białego wina. Smakują nieziemsko. Polecam także zupę z tychże tzw. chowder, podawany z grillowanym pieczywem.

Wracamy do okolic Auckland. Tu z nadmorskiego przedmieścia North Shore z Mount Victoria rozciąga się panorama na miasto i podobno najmłodszy wulkanan w Nowej Zelandii – Rangitoto.

Samo miasto dość prężnie rozbudowuje się. Nie zliczę ilości nowych drapaczy chmur. Ciekawy jest układ komunikacyjny city, szczególnie ten szynowy. Miasto obecnie realizuje projekt budowy podziemnego dworca kolejowego. Poza tym jest powszechna dostępność elektrycznych hulajnóg.

Warto zobaczyć marinę. Widząc ją uświadomiłem sobie jak silny jest związek mieszkańców z wodą. Szczególnie widząc salon z łodziami motorowymi – wielka hala po sufit, do wyboru do koloru.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.